CZAKRAM NA WAWELU. MIEJSCA MOCY KRAKOWA I MAŁOPOLSKI

Posted on mar 6, 2021

 

CZAKRAM NA WAWELU. MIEJSCA MOCY KRAKOWA I MAŁOPOLSKI

Wszystkich zainteresowanych czakramem wawelskim, miłośników sekretów historii i tajemnic miejsc mocy  ZACHĘCAM DO LEKTURY MOJEJ NOWEJ KSIĄŻKI !

57 pozycję w mojej bibliografii wydało Wydawnictwo KOS w Katowicach.

CZAKRAM WAWELSKI jest unikatem daleko wykraczającym poza granice Polski. To niewątpliwie skarb narodowy, o którym każdy rodak winien wiedzieć jak najwięcej.

O Wawelu ezoterycznym opublikowałem artykuł w jednym z pierwszych numerów, zaraz po powołaniu do życia przez Marka Rymuszko miesięcznika NIEZNANY ŚWIAT (nr 2 z 1990 r.). Opisywałem też wielokrotnie nasz geomantyczny „klejnot na brzegu Wisły” w słynnym niemieckim czasopiśmie Esotera, wywołując zainteresowanie za granicą krakowskim centrum duchowym i perełką turystyczną na skalę światową.

W mojej książce, na podstawie wieloletnich badań, staram się szczegółowo zaprezentować to zagadnienie. Zwracam uwagę nie tylko na różne aspekty  energetyczne i duchowe tego miejsca, ale również przedstawiam rys historyczny Wzgórza Wawelskiego, a także licznych miejsc mocy Krakowa i Małopolski.  Czytelnik dowie się też, jak samodzielnie wyszukiwać punkty koncentracji pozytywnych promieniowań Ziemi i kosmosu oraz jak wykorzystać tego typu oddziaływania dla stymulacji fizycznej i duchowej. Wawel jest dla mnie jak czyste źródło z uzdrawiającą wodą, z którego czerpać może każdy. Nic dziwnego, że mogą pojawiać się różne interpretacje i hipotezy.

W przeciwieństwie do wielu autorów opisujących czakram wawelski, nie traktuję go w kategoriach legend, co jest dziś niestety powszechne. Oddziaływanie tego centrum energetycznego nie tylko odczuwam, ale też mogę zmierzyć za pomocą uniwersalnej techniki pomiarowej, jaką jest radiestezja, do czego też Państwa zachęcam. Moja książka ma za zadanie zarówno opowiedzieć o tajemnicach Wawelu oraz Krakowa i Małopolski, jak też zainspirować do osobistego  doświadczania oddziaływania opisywanych miejsc. Odsłania się ono przed każdym, kto nie zamyka się na tę wiedzę i pragnie poszerzyć swoje horyzonty poznania. Różdżka czy wahadło są przydatne, ale nie są konieczne. Wystarczy, gdy znajdziemy się w punktach koncentracji życiodajnych energii przyrody i pozwolimy, aby nasza intuicja przez chwilę przemówiła, a wewnętrzne odczucia nie były tłumione. Miejsca mocy bez wątpienia mają pozytywny wpływ na każdego człowieka.

Zdaję sobie sprawę, że niektóre tajemnice Wawelu nie ujawnią się przed nami jeszcze przez długi czas, gdyż na ich przyjęcie nie jesteśmy gotowi, a osoby, które twierdzą, że je posiadły, są po prostu w błędzie i niewiedzy.  Ale nawet uchylenie części tych sekretów fascynuje. Nikt nie powinien dziś ignorować roli Wawelu i negować faktu, iż Kraków i wiele miejscowości Małopolski są godnymi uwagi miejscami, przyciągającymi nie tylko rzesze turystów, ale wiele osób zafascynowanych geomancją oraz wiedzą duchową. Sądzę, że mój przewodnik będzie Państwu  pomocny w tym zakresie. Na 336 stronach książki opisuję szczegółowo nie tylko Wawel, ale też miejsca mocy Krakowa i 31 miejscowości na terenie Małopolski.  Przedstawiam również moją hipotezę o Zodiaku Krakowskim, w którym prehistoryczne kopce stanowią odzwierciedlenie konstelacji Oriona.

Jan Nepomucen Głowacki. Widok na Wawel, 1847

________________________________________________

Informacje o książce i zamówienia u wydawcy:

https://www.kos.com.pl/czakram_na_wawelu_leszek_matela_wydawnictwo_kos.html

Pozycja jest  także od 8 marca 2021 r. dostępna w księgarniach internetowych oraz w większych księgarniach stacjonarnych.

*********************************************************************

Chciałbym również przedstawić kilka tekstów wprowadzających w ten temat. Dziś zacznę z akcentem osobistym:

WAWEL CHAKRA IN MY SOUL

by Leszek Matela

Każdy z nas nosi w sobie jakiś niezwykły obraz z wczesnych lat dzieciństwa. Ja też taki posiadam, choć dziś wydaje się on trochę nierealny, jak kolorowy sen małego chłopca. Jedynie wyblakłe zdjęcie, na którym stoję w futrzanej czapce z nausznikami z mamą na zamku, przypomina mi, że tam jednak się znalazłem.

Był pogodny, zimowy dzień na początku lutego. Miałem 6 lat, kiedy mama zabrała mnie na Wawel, aby pokazać dawną siedzibę królów Polski. Weszliśmy na dziedziniec, skierowaliśmy się ku wejściu, ale okazało się, że kasa biletowa znajduje się w innym miejscu. Trzeba było wrócić po bilety.  Obeszliśmy krużganki. Moją uwagę przyciągnęły duże metalowe drzwi oraz ozdabiające je ornamenty. Przed nimi stała kobieta i trzech mężczyzn. Dwóch z nich miało egzotyczne rysy twarzy i turbany na głowach. Dokładnie takie, jakie widziałem kiedyś na ilustracjach w książce z bajkami indyjskimi. Rozmawiali po angielsku.

Czy to jest wejście do pomieszczenia ze skarbami? – zdobyłem się na odwagę i skierowałem pytanie do stojącej nieco z boku kobiety.

Nie, to są drzwi do dawnej kaplicy, ale w pewnym sensie skrywa ona wielki skarb. Ci panowie przyjechali tu specjalnie z północnych Indii i oprowadzamy ich po zamku.

– Przepraszam, a gdzie można nabyć bilety? – spytała mama.

Kaplica św. Gereona to pomieszczenie niedostępne dla zwiedzających, ale bilety na zamek można kupić przy Baszcie Herbowej prowadzącej na Wawel od ulicy Kanonicznej. Po wyjściu z dziedzińca należy skręcić w prawo za Kaplicą Zygmuntowską – odpowiedziała uprzejmie kobieta.

Goście z Indii pokazywali palcami w kierunku ozdób nad futryną drzwiową i powtarzali słowa, które zapamiętałem:  Great mandala oraz Mandorla!

Nad wejściem, przed którym staliśmy, widoczne były wpisane w prostokątną ramkę fragmenty dwóch ozdobnych, zazębiających się kół. Mężczyzna oprowadzający Indusów tłumaczył im coś gestykulując, a następnie wyjął z kieszeni kożucha duży klucz. Przekręcił go dwa razy w zamku i otworzył obite blachą drzwi, które lekko zaskrzypiały.

Jak pani chce, to przypilnuję syna. Zostanie pod moją opieką. Proszę iść po bilety. Teraz wchodzimy do kaplicy św. Gereona. Pokażę mu najbardziej tajemnicze pomieszczenie Wawelu.

Mama wyraziła zgodę, a kobieta chwyciła moją dłoń i razem weszliśmy do ciemnego wnętrza.

– Włącznik światła znajduje się po lewej stronie, profesorze – powiedziała zwracając się do mężczyzny.

Po chwili kilka małych lamp umieszczonych na ścianach rozświetliło pomieszczenie. Znajdowały się w nim fragmenty kolumn oraz dwa krzesła. Przybysze z dalekiego kraju najpierw obeszli kaplicę dookoła, dotknęli dłońmi jednej ze ścian, a następnie usiedli na krzesłach. Profesor odszedł od nich, skierował się w naszą stronę i przyłożył palec do ust sygnalizując, aby się przez chwilę nie odzywać i nie przeszkadzać gościom w medytacji. Rozglądałem się po wnętrzu, ale nie znalazłem niczego, co by przykuło moją uwagę, żadnej skrzyni ze skarbami, zakurzonej księgi, czy obrazu pokrytego pajęczynami. Zauroczył mnie za to panujący nastrój. Zawsze lubiłem zwiedzać piwnice, strychy i komórki. One działały na moją wyobraźnię. Mieszkałem w starym domu, w którym co rusz odkrywałem jakieś zadziwiające artefakty z przeszłości. Po kilku minutach goście wstali, a potem skłoniwszy się w stronę jednej ze ścian wypowiedzieli słowo OM i podeszli do nas. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem z ich ust słowo czakram powtórzone kilka razy. Zapamiętałem je, choć nie miałem pojęcia, co ono znaczy. Wyszliśmy z pomieszczenia, a drzwi zostały ponownie zamknięte. Mama czekała już z biletami w krużgankach. Nieznajomi serdecznie dziękowali profesorowi, towarzyszącej mu kobiecie i na koniec wręczyli im małe podłużne kamyki powtarzając przy tym Śiwa linga! Jeden z przybyszy spojrzał na mnie i wyciągnął z kieszeni jeszcze jedną sztukę, wciskając mi ją do dłoni. Egzotyczna pamiątka leżała przez długie lata na moim regale. Niestety podczas przeprowadzki do nowego mieszkania, gdzieś się zawieruszyła. Będąc na którejś z moich wypraw indyjskich, kupiłem sobie na straganie z pamiątkami tego typu lingam. Nie miał on jednak tego czaru, który posiadał mały przedmiot podarowany mi w dzieciństwie na Wawelu, ponieważ w przeciwieństwie do tamtego, był zwykłą turystyczną pamiątką.

 

Od tamtej pory prowadząc seminaria, warsztaty i wykłady w Krakowie, regularnie badam punkty energetyczne zamku, obiektów miasta i okolic. Kaplica Gereona była aż do 30 lipca 2020 r. zamknięta dla zwiedzających. Jednak kilkakrotnie, dziwnym trafem, i rzekomo „przypadkowo”, jej drzwi się otwierały przede mną. A to kiedyś wzięto mnie za jednego ze studentów architektury, których grupa odwiedzała słynną kaplicę.  Ktoś powiedział: Proszę wchodzić, bo zamykamy! Długo się nie zastanawiałem i w ten sposób znalazłem się we wnętrzu. Udało mi się również wejść do środka podczas wykopalisk, kiedy to pomogłem jednemu z archeologów zanieść wiadro do wnętrza. Kolejnym razem wpuścił mnie do środka pracownik techniczny, który wykonywał tam prace. Przez wiele lat zebrałem mnóstwo materiałów dotyczących tego niezwykłego miejsca.

         Autor podczas medytacji w kaplicy Gereona                       

Wystąpiłem w dwuodcinkowej audycji telewizyjnej Strefa Tajemnic  poświęconej czakramowi wawelskiemu. Zaprosiłem też do niej krakowskich przyjaciół, Jana Zycha i Jacka Paryłę, aby opowiedzieli przed kamerą o swoich doświadczeniach.

Jan Zych podczas naszych wspólnych badań w kaplicy Gereona

Moje trwające ponad 35 lat zmagania z zagadką czakramu zaowocowały poznaniem wielu tajemnic Wawelu i Krakowa, choć nadal liczne kwestie pozostają nierozwiązane. Również badania, które regularnie w grodzie nad Wisłą przeprowadzam, przynoszą odpowiedzi, ale i ciągle rodzą nowe pytania. Wyniki dotychczasowych pomiarów i ustaleń pokazują jednoznacznie, jak istotne znaczenie posiada dawna siedziba polskich królów w dziejach nie tylko Polski, ale, bez przesady, całego świata. Wszystko wskazuje na to, że rola Krakowa nie jest wcale zamknięta, a Wawel w sensie duchowym ma jeszcze ważną funkcję do spełnienia w czasach trudnych przemian pierwszej połowy XXI wieku. 

Autor przy drzwiach do kaplicy Gereona w połowie lat 80-tych

 

Po dziś dzień moim ulubionym miejscem do kontemplacji mocy czakramu są Schody Senatorskie na wawelskim dziedzińcu

__________________________________________

https://www.kos.com.pl/czakram_na_wawelu_leszek_matela_wydawnictwo_kos.html