Piramida pod Gołdapią

Posted on Kwi 23, 2013

Piramida pod Gołdapią

Pira­mida pod Gołda­pią — to brzmi mało praw­do­po­dob­nie a jednak jest prawdą, chociaż milczą na ten temat prze­wod­niki tury­styczne. Poło­żony w pobliżu granicy z Obwo­dem Kali­nin­gradz­kim grobo­wiec w kształ­cie pira­midy mógłby stać się niewąt­pliwą atrak­cją Suwalsz­czy­zny. Nikt jednak nie inte­re­suje się tą niezwy­kłą zabyt­kową budowlą. Obiekt z roku na rok nisz­czeje a wandale doko­nują reszty.

Około 250 m od szosy łączą­cej Banie Mazur­skie z Żabi­nem tuż przed wsią Rapa wyra­sta nagle w lesie dziwna budowla. To wzno­szący się na wyso­kość ok. 8–10 m grobo­wiec w kształ­cie pira­midy wybu­do­wany na początku XIX w. przez ówcze­snego właści­ciela tutej­szych grun­tów hrabiego von Faren­heid. Aby dotrzeć od szosy do grobowca trzeba prze­drzeć się przez zaro­śniętą wyso­kimi pokrzy­wami i ziel­skiem alejką. Budowla jest w złym stanie, poro­śnięta mchem i roślin­no­ścią, z częściowo zmur­sza­łymi cegłami. Nad wejściem znisz­czony meta­lowy krzyż. System wenty­la­cyjny zacho­wał się jednak dobrze. Do środka pira­midy wcho­dziło się do niedawna przez okno, gdyż główne wejście zostało zamu­ro­wane. Podob­nie jak trzy okna grobowca. Otwór w oknie zrobili przed laty rabu­sie. Nie tylko zbez­cze­ścili oni grobo­wiec i pootwie­rali trumny w poszu­ki­wa­niu drogo­cen­nych rzeczy, ale nawet z jakie­goś maka­brycz­nego powodu pozba­wili zwłoki głów. Nikt jakoś do tej pory nie wyka­zał inicja­tywy, aby to miej­sce uporząd­ko­wać. Mazur­ska pira­mida ciekawa jest z wielu powo­dów. Niespo­ty­kany kształt monu­men­tal­nego grobowca zwią­zany jest z zain­te­re­so­wa­niem sztuką a zapewne i tajem­ni­cami staro­żyt­nego Egiptu. Hrabia Fritz von Faren­heid był, jak podaje niemiecki perio­dyk “Heimat­brief”, zago­rza­łym kolek­cjo­no­rem sztuki. W swoim pałacu, którego niewiel­kie pozo­sta­ło­ści znaj­dują się obec­nie pod drugiej stro­nie granicy, na tere­nie Rosji, posia­dał sporą kolek­cję rzeźb i obra­zów. Część pałacu miała spło­nąć po wojnie, resztę zaś ponoć roze­brano. Nie wiadomo, gdzie trafiła kolek­cja. Hrabia von Faren­heid musiał bardzo wcze­śnie zain­te­re­so­wać się egip­to­lo­gią. W owym czasie dopiero zaczy­nała się moda na Egipt, zapo­cząt­ko­wana wyprawą Napo­le­ona Bona­parte /1798–99/ i serią 24 tomów publi­ka­cji nauko­wych poświę­co­nych temu regio­nowi wyda­nych po fran­cu­sku w latach 1809–28. Zafa­scy­no­wany Egip­tem hrabia spod Gołdapi zlecił wybu­do­wa­nie grobowca rodzin­nego właśnie w kształ­cie pira­midy. Pocho­wał tu w 1811 r. ukochaną córeczkę Ninette zmarłą w wieku 3 lat. Później mieli tu również m.in. spocząć –jak podają niemiec­kie źródła — Johann Frie­drich von Faren­heid /zm. 1834 r/, Wilhel­mine von Faren­heid /zm. 1847 r./ a wresz­cie sam budow­ni­czy pira­midy Frie­drich Hein­rich von Faren­heid /zm. 1849 r./. Łącz­nie znaj­duje się wewnątrz 7 trumien. Pira­mi­dalny kształt spowo­do­wał mumi­fi­ka­cję zwłok. Mimo, że grobo­wiec stoi na tere­nie podmo­kłym ciała zmar­łych są dobrze zacho­wane łącz­nie z warstwą skórną. Wydaje się, że hrabia nie przy­pad­kowo wybrał na miej­sce rodzin­nego pochówku teren odda­lony aż o 5 km od swego pałacu. Prze­pro­wa­dzone niedawno bada­nia radie­ste­zyjne wyka­zały, że właśnie w tym miej­scu jak nigdzie w okoli­cach istnieje specy­ficzny klimat promie­nio­wa­nia. Ciekawe, że komary, choć ich pełno na zewnątrz pira­midy, wyraź­nie omijają jej wnętrze. Być może to efekt oddzia­ły­wa­nia pira­midy znany z lite­ra­tury na ten temat. W okoli­cach na temat prze­szło­ści pira­midy można dowie­dzieć się niewiele. Nie ma po prostu nikogo ktoby miesz­kał tu przed wojną. Histo­rią pira­midy zain­te­re­so­wał się przed kilkoma laty młody niemiecki doku­men­ta­li­sta filmowy Peter Lemper. Wyszu­kał on kilka archi­wal­nych mate­ria­łów i foto­gra­fii o pira­mi­dzie i rodzie Faren­he­idów a nawet odna­lazł w Niem­czech dawnego ewan­ge­lic­kiego pastora z Żabina. Tym miej­scem zain­te­re­so­wało się także gołdap­skie pismo z “Z bliska”. Pira­midę odwie­dziło też w ciągu ostat­nich lat kilku­na­stu tury­stów z Niemiec. Sam nawet przed rokiem skie­ro­wa­łem tutaj niemiec­kiego foto­gra­fika Siegwarda Schmitza. Nikt jednak nie był w stanie do tej pory podjąć jakich­kol­wiek dzia­łań dla rato­wa­nia zabyt­ko­wego grobowca. Umiesz­cze­nie pira­midy w spisie zabyt­ków woje­wódz­twa suwal­skiego również niewiele dało skoro brak pienię­dzy na jakie­kol­wiek prace restau­ra­cyjne tego cieka­wego obiektu. A swoją drogą istnieją w Polsce orga­ni­za­cje zajmu­jące się polsko-niemieckim pojed­na­niem. Może one byłyby w stanie uporząd­ko­wać, otoczyć opieką a być może odre­stau­ro­wać i udostęp­nić tury­stom ten niezwy­kły pomnik archi­tek­tury nale­żący prze­cież do naszego wspól­nego, euro­pej­skiego dzie­dzic­twa kultury. Za kilka lat, gdy pira­mida już całkiem znisz­czeje, może być na to późno. Uczy­niono pierw­szy krok. Zamu­ro­wano okno. Może mniej będzie aktów wanda­li­zmu. To jednak o wiele za mało.

Leszek Matela, Copy­ri­ght 1996