KREM REISHI

Recenzja kosmetyku

Grzyb reishi (ganoderma lub lakownica lśniąca), znany również pod chińska nazwą Ling Zhi, posiada unikalne dla zdrowia właściwości. Był stosowany jako cudowny środek leczniczy już przed setkami lat, najpierw w Chinach, a potem w Japonii. Współczesne badania potwierdzają jego niezwykłe działanie. Polisacharydy zawarte w grzybie są głównym czynnikiem wpływającym na utrzymanie równowagi w organizmie i przedłużającym jego życie. Posiada on też w swoim składzie całe mnóstwo innych czynnych substancji.

Jak wynika z dotychczasowych doświadczeń opisanych w literaturze, reihi znajduje zastosowanie:

* do wzmocnienia sił odpornościowych,

* przy osłabieniu serca, płuc, wątroby, trzustki i nerek,

* przy nadciśnieniu, astmie i bronchicie,

* w zwalczaniu bezsenności, neurastenii, schorzeń żołądka, stanów zapalnych stawów i nerek,

* jako środek wzmacniający siły organizmu i jego odporność,

* w regulacji pracy całego organizmu i w zapewnieniu poprawnego funkcjonowanie organów wewnętrznych,

* do ochrony wątroby i detoksykacja,

* do zwalczania zatruć i przewlekłych stanów zapalnych,

* może powstrzymywać rozwój komórek rakowych, co w połączeniu z silną aktywizacją sił obronnych sprawia, że grzyb ten w Chinach i w Japonii wpisany został na listę leków nowotworowych,

* opóźnia efekty starzenia,

* wzmacnia pamięć,

* zapobiega rozwojowi reakcji alergicznych,

* obniża poziom glukozy we krwi,

* chroni skórę i opóźnia jej starzenie,

* obniża masę ciała,

* wzmacnia płodność.

 

Okazuje się, że reishi może być z powodzeniem stosowany nie tylko jako suplement diety, ale także jako kosmetyk. Japońscy specjaliści, w oparciu o badania naukowe, zwrócili uwagę na wykorzystanie niezwykłych właściwości grzyba i jego dobroczynnego wpływu na skórę. Okazało się, że oczyszcza on komórki za zbędnych produktów przemiany materii. Życie komórek zostaje przedłużone, ponieważ reishi hamuje proces skracania się łańcuchów telomerów (odcinek DNA znajdujący się przy końcach chromosomów). Wspomaga też naprawę DNA. Odnawia komórki ludzkiego ciała dzięki antyoksydantom. Zawarte w nim witaminy i składniki mineralne rewitalizują skórę.

Dzięki Centrum Ziołolecznictwa Wilcaccora z Łomianek krem reishi można również nabyć w Polsce. Zawiera on dodatkowo m.in. olej arganowy, który wzmacnia odmładzające działanie preparatu. Co ważne, nie zawiera parabenów, czyli konserwantów mającym przedłużać trwałość kosmetyków. reishi krem

Informacje:

KREM REISHI

Działanie kremu można wzmocnić stosując wewnętrznie kapsułki REISHI FORTE

lub REISHI PUDER

Uwaga: recen­zja suple­mentu diety lub kosmetyku nie jest jaką­kol­wiek wska­zówką medyczną. Po poradę należy zwra­cać się indy­wi­du­al­nie do leka­rza lub farmaceuty! 

RESWERATROL DLA ZDROWIA

Recenzja suplementu diety

W fachowej literaturze dotyczącej zdrowia możemy spotkać termin francuski paradoks. Chodzi o wyjątkowo wysoką średnią długość życia Francuzów mimo niezbyt zdrowej i często zbyt tłustej codziennej diety. Badania wskazują, że przyczynia się do tego w dużym stopniu wyjątkowo wysokie spożycie resweratrolu zawartego w czerwonym winie konsumowanym regularnie przez mieszkańców tego kraju. Najwięcej tego organicznego związku chemicznego znajduje się w winogronach, a głównie w ich skórce. W mniejszych ilościach występuje on też w orzeszkach ziemnych oraz w owocach morwy i czarnej porzeczki.

Kompleksowe badania nad resweratrolem przeprowadził zespół Davida Sinclaira z Uniwersytetu Harvarda. Okazało się, że związek ten jest niezwykle skutecznym przeciwutleniaczem oraz naturalnym środkiem zwalczającym infekcje grzybiczne. Eksperymenty na myszach wykazały, że redukuje on objawy starzenia, hamuje rozwój stanów zapalnych, znacząco obniża poziom cholesterolu i ogólnie wydłuża życie. Wspomaga przepływ krwi w kończynach dolnych. Niszcząc wolne rodniki, zapobiega powstawaniu chorób układu sercowo-naczyniowego oraz nowotworów. Pomocny jest w odchudzaniu i redukcji cellulitu. Wspiera funkcjonowanie naczyń włosowatych i przyczynia się do dobrego wyglądu skóry.

Centrum Ziołolecznictwa Ojca Grzegorza wprowadziło niedawno do swojej oferty RESVERATROL w kroplach. Zawiera on ekstrakt ze skórek winogron o wysokim stężeniu wspomnianego związku organicznego. Dzięki temu wystarczy używać tylko 8 kropli tego produktu rano oraz 8 kropli wieczorem, rozpuszczając je w wodzie.

Resveratrol-www

RESVERATROL to kolejny bardzo pożyteczny dla zdrowia preparat opracowany przez doktora Krzysztofa Błechę, założyciela Centrum  Ziołolecznictwa Ojca Grzegorza i autora licznych publikacji o zielarstwie i suplementach diety, w tym książki: Profilaktyka zdrowotna i fitoterapia (współautorka prof. Iwona Wawer).

 

 

 

 

Informacje o Resveratrolu:

http://bonimed.pl/produkty/profilaktyka-przeciwnowotworowa/resveratrol-esencja-wina-w-kroplach/

Uwaga: recen­zja suple­mentu diety nie jest jaką­kol­wiek wska­zówką medyczną. Po poradę należy zwra­cać się indy­wi­du­al­nie do leka­rza lub farmaceuty! 

 

MACA DLA ZDROWIA

Recenzja suplementu diety

Maca to jeden z najbardziej wszechstronnych leków pochodzących z Peru. Niestety ciągle niedoceniany w Polsce. Jego właściwości i szerokie zastosowanie budzą podziw. Maca (Lepidium meyenii) jest rośliną, której działanie dostosuje się w zadziwiający sposób do indywidualnych potrzeb każdego organizmu. W zależności od tego, jaki organ jest osłabiony, maca wspomaga leczenie danego schorzenia. Nic dziwnego, że wielu terapeutów zaleca stałe jej zażywanie. Peruwiańscy Indianie doceniali ją już przed wiekami. Wiedzieli, że jest bardzo ważnym źródłem zdrowia, siły i witalności. To ten specyfik pomagał im przetrwać ciężkie warunki życia na dużych wysokościach. Maca do dziś stanowi cenne uzupełnienie diety. Tamtejszy klimat i wysokość, na której rośnie, sprawiają, że jej skład jest niepowtarzalny. Roślina ta niegdyś była spotykana w całych Andach. Obecnie rośnie wyłącznie na wysokości powyżej 3500 m n.p.m. Surowcem używanym w terapii jest korzeń maci.
Specyfik ten jest niezwykle bogaty w pełnowartościowe białko, potrzebne organizmowi aminokwasy, łatwo przyswajalny wapń, żelazo, jod, witaminy, minerały i sterole. Pomaga nawet w stanach wycieńczenia, niedożywienia oraz w okresie dojrzewania, jak i przekwitania. Łagodzi depresje. Spowalnia procesy starzenia. Poprawia pamięć i zdolność przyswajania wiedzy oraz w sposób znaczący zwiększa biowitalność organizmu. Wspomaga wytrzymałość masy mięśniowej. Dzięki naturalnym prekursorom hormonalnym znakomicie stymuluje potencję i płodność. Nic dziwnego, że mówi się o tym specyfiku: peruwiańska viagra dla mężczyzn i kobiet. Znakomicie reguluje gospodarkę hormonalną. Doskonały środek do wzmocnienia i odnowy organizmu, zalecany szczególnie w czasie rekonwalescencji, a nawet w terapii zespołów przewlekłego zmęczenia. Pomaga przy osteoporozie. Jako silny środek immunostymulujący, wspomaga leczenie nowotworów, AIDS i gruźlicy. Używany w anemii, niedoczynności tarczycy, w terapii antycholesterolowej. Poprawia samopoczucie po chemioterapii.

Czarna Maca
W zależności od koloru bulw rozróżnia się macę żółtą, czerwoną i czarną. Centrum Ziołolecznictwa Wilcaccora wprowadziło w drugiej połowie 2014 r. na polski rynek również MACĘ CZARNĄ (REGINA SELVA), przynoszącą znakomite rezultaty zwłaszcza w rewitalizacji osłabionych organizmów. Producentem preparatu jest słynny Instituto Peruano de Investigacion Fitoterapica Andina – IPIFA w Peru założony przez ojca Szeligę, co daje gwarancję jakości.
Informacje:
http://unadegato.pl/apteka/maca-czarna-regina-selva-p-49.html

Uwaga: recen­zja suple­mentu diety nie jest jaką­kol­wiek wska­zówką medyczną. Po poradę należy zwra­cać się indy­wi­du­al­nie do leka­rza lub farmaceuty! 

Jan Zych (1939-2014)

Jan Zych był wybitnym bioenergoterapeutą, radiestetą, badaczem miejsc mocy. Uhonorowano go członkostwem w Międzynarodowej Agencji Wybitnych Uzdrowicieli (International Agency of Outstanding Healers). Zebrał wiele świadectw medycznych dotyczących skuteczności stosowanej przez siebie terapii.

Jan Zych
Jan Zych

Prowadził liczne kursy w Krakowie i wielu innych miastach. Był cenionym przez słuchaczy wykładowcą w Studium Psychotroniki im. Ochorowicza w Krakowie. Działał przez dłuższy czas w Małopolskim Stowarzyszeniu Naturopatii. Od połowy lat osiemdziesiątych badał czakram wawelski i jego oddziaływanie. Wśród miejsc mocy szczególnie cenił sanktuaria w Kalwarii Zebrzydowskiej i w Łagiewnikach.

Był człowiekiem o wszechstronnych zainteresowaniach. Grał np. w kameralnej orkiestrze symfonicznej i uprawiał turystykę górską. Uchodził za znawcę kamieni szlachetnych i minerałów, których używanie zalecał również do celów zdrowotnych.

Odwiedził aśram Sai Baby w Indiach. Interesował się działalnością słynnego uzdrawiacza niemieckiego Bruno Gröninga i średniowiecznej  mistyczki św. Hildegardy z Bingen. Był orędownikiem przesłania św. siostry Faustyny o Miłosierdziu Bożym.

Z pewnością Jan Zych na długo pozostanie w pamięci pacjentów, którym pomógł oraz ludzi, z którymi współpracował.

Tarczyca bajkalska i jej zastosowanie

Recenzja suplementu diety

Jednym z leków wykorzystywanych od wieków w tradycyjnej medycynie chińskiej jest tarczyca bajkalska. Rośnie w Chinach, Japonii, Mongolii i na Syberii. Surowiec leczniczy pozyskiwany jest z korzenia tej byliny, a w Państwie Środka zwany jest Huang Qin. Chińczycy stosują ją przy różnego rodzaju dolegliwościach, w tym jako środek odmładzający.

Również w krajach Zachodu zainteresowano się właściwościami bajkaliny. Przebadano możliwości jej zastosowania. Okazało się, że jest przede wszystkim silnym antyoksydantem, łagodzi podrażnienia, stany zapalne i alergiczne. Ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwwirusowe. Odkryto również bardzo ważne działanie tej substancji leczniczej, a mianowicie zapobieganie uszkodzeniom łańcuchów DNA. Przeprowadzane badania wykazały jeszcze jedną superwłaściwość bajkaliny: zdolność przedłużenia życia komórki o ok. 10%. Fachowcy mówią o „przedłużeniu aktywnego życia filoblastów” i „pozytywnym wpływie na telomery będące rodzajem naturalnych zegarów komórkowych”. Istotne jest, że proces starzenia zostaje przez bajkalinę spowolniony. Kolejną niezwykłą cechą tej substancji pochłanianie promieniowanie z zakresu UVA i UVB, dzięki czemu jest ona naturalnym środkiem chroniącym przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Wszystko to sprawia, że bajkalina może być używana nie tylko jako znakomity antyoksydant i preparat spowalniający starzenie, ale też jako środek antyalergiczny, przeciwzapalny, zwalczający różne niebezpieczne mikroby oraz ochronny.

Centrum Ziołolecznictwa Ojca Grzegorza Sroki w Żywcu włączyło tarczycę bajkalską do składu dwóch swoich preparatów: Vitalbonu oraz Bell Visage anti – aging system. Pierwszy należy do suplementów diety, który został już wcześniej opracowany, ale zastosowanie tarczycy bajkalskiej sprawiło, że zyskał on nowe właściwości. VITALBON zawiera ekstrakt z korzenia tarczycy bajkalskiej 300 mg, korę cynamonowca 120 mg, ekstrakt z owoców żurawiny 100 mg, ekstrakt z owoców aronii 40 mg, ekstrakt z zielonej herbaty 100 mg, ekstrakt ze skrzypu polnego 90 mg, witaminę C 80 mg, ekstrakt z kłącza imbiru 24 mg, ekstrakt z owoców borówki czarnej 20 mg oraz ekstrakt z owoców winogron 6 mg.

W ten sposób powstała prawdziwa „bomba” antyoksydacyjna wymiatająca z organizmu szkodliwe dla zdrowia wolne rodniki, doskonale wspierająca system obronny człowieka i odtruwająca, do tego znakomita w profilaktyce wielu groźnych chorób jak też wzmacniająca siły witalne. Również pomiary radiestezyjne potwierdzają wzrost biowitalności organizmu po zażyciu tego preparatu.

Vitalbon

Szczegółowe informacje o Vitalbonie na stronie Bonimedu:

   http://www.bonimed.pl/produkty/profilaktyka-przeciwnowotworowa/vitalbon-suplement-diety/

Z kolei BELL VISAGE ANTI – AGING SYSTEM oparto na całkowicie nowej formule przeciwstarzeniowej opracowanej przez Centrum Ziołolecznictwa Ojca Grzegorza Sroki. Jej korzystny efekt został wykazany w  badaniach in vitro na fibroblastach (komórkach tkanki łącznej) oraz potwierdzony w testach in vivo przeprowadzonych na grupie kobiet ze skórą dojrzałą. Produkt składa się z dwóch kremów zwiększających elastyczność i jędrność skóry, redukujących zmarszczki oraz rozjaśniających przebarwienia. Kremy chronią też przed promieniami UVA i UVB oraz witalizują skórę. Doświadczenia przeprowadzone przez Bonimed wskazują, że staje się ona po dwóch miesiącach stosowania kremów prawie o 10 lat młodsza! Dodatkowo w zestawie znajduje się 60 kapsułek (na 2 miesiące stosowania)  zawierających wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej. Z pewnością BELL VISAGE ANTI – AGING SYSTEM stanie się hitem na rynku kosmetyków w Polsce.

Bell visage

Szczegółowe informacje o produkcie można znaleźć na:

http://www.bonimed.pl/produkty/skora/bell-visage-anti-aging-sytem/

Zastosowanie tarczycy bajkalskiej w preparatach ziołowych i suplementach diety Bonimedu to ciekawy przykład rozszerzenia oferty o surowiec leczniczy, do którego właściwości farmakologia zachodnia przekonała się stosunkowo niedawno, choć stosowany jest on od wieków w medycynie Dalekiego Wschodu.

Leszek Matela (c) 2013

Uwaga: recen­zja suple­mentu diety nie jest jaką­kol­wiek wska­zówką medyczną. Po poradę należy zwra­cać się indy­wi­du­al­nie do leka­rza lub farmaceuty! 

Pyramid Power w Białymstoku

Piramidologia Antoniego Dwilewicza

Antoni Dwilewicz z radiestezją i energiami piramid zetknął się już na początku lat 80-tych. Szybko chłonął wiedzę w tym zakresie i wykorzystywał od razu w praktyce. Pan Antoni był na rencie i cierpiał na liczne dolegliwości, stąd postanowił wypróbować piramidoterapię na sobie oraz pomóc osobom najbliższym w polepszeniu zdrowia. Ponieważ jego mieszkanie przy ul Mazowieckiej było stosunkowo nieduże, zaczął konstruować modele składane, które można by było rozkładać i składać w zależności od potrzeb. Budował je wyłącznie z drewnianych listew lub aluminiowych rurek połączonych u wierzchołka specjalnym wiązaniem, a u dołu sznurkiem spajającym całą konstrukcję. Pod piramidą umieszczany był fotel. Białostocki piramidolog stwierdził, że lepsze wchłanianie energii następuję, gdy osoba poddająca się oddziaływaniu jest zrelaksowana. Dlatego też opracował specjalny zestaw ćwiczeń odprężających. Seanse pod piramidą nazywał kosmoterapią. Stosował muzykę relaksacyjną, a na oczy zakładał opaskę, aby wyeliminować bodźce wzrokowe.

Przebywający na rencie, pan Antoni szybko na własnej osobie przekonał się, jak skuteczne może być zastosowanie wersji szkieletowych w celach zdrowotnych. Zanim podjął się leczenia energią piramid, cierpiał m.in. na silne bóle reumatyczne, lumbago, zwyrodnienie stawów oraz ogólną miażdżycę naczyń krwionośnych. Dolegliwości uniemożliwiały mu normalne życie, a pobyty w szpitalach, sanatoriach i zabiegi rehabilitacyjne nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Od przyjmowania leków farmakologicznych doszły jeszcze nowe schorzenia: wrzody żołądka, zatrucie wątroby i niedomagania serca. Już po kilku seansach leczniczych w piramidzie stan jego zdrowia znacznie się poprawił i ustąpiły dokuczliwe bóle.

Antoni Dwilewicz podczas seansu pod składaną piramidą. (zdj. L.Matela)
Antoni Dwilewicz podczas seansu pod składaną piramidą. (zdj. L.Matela)

Na temat własnych doświadczeń Antoni Dwilewicz napisał w swoim rękopisie pt.: Kosmoterapia następująco: Stopniowo odczuwałem siłę energii. Skróciły się męczarnie bezsenności, odzyskałem siły do pracy i przestałem przyjmować leki farmakologiczne (poza sercowymi). Już nie szalałem z bólu, gdyż usuwałem go po paru kosmoterapiach. Siedząc w piramidzie z zamkniętymi oczami wykonywałem sześć długich i głębokich oddechów, a następnie trzy krótkie. Poddawałem się spokojnej muzyce i wpadałem w trans doznając uczucia bezwładnego unoszenia się w przestrzeni, owinięty jakby miękką i ciepłą mgiełką, nie odczuwając żadnych bólów.

Białostocki piramidolog zalecał przebywać pod piramidą trzy razy dziennie po 15 min., a jeśli to niemożliwe  – to dwa razy po 20 min, Po tygodniu takich zabiegów, efekty powinny być odczuwalne. Doświadczenia pana Antoniego nie ograniczyły się do modeli składanych. Zbudował tez inne, mniejsze tego typu obiekty do energetyzacji produktów spożywczych, napojów i lekarstw. Żywność miała lepszy smak, lekarstwa lepiej działały, a woda, nawet zimna, nie szkodziła na gardło. Eksperymentował też z tego rodzaju energią na działce. W tym celu wzniósł szklarnię mającą dach w kształcie piramidy. Rośliny w niej rosły i owocowały dorodniej i były odporniejsze na szkodniki. Dobre wyniki przyniosło też polewanie roślin wodą przechowywaną w piramidzie.

 

Prezes Teresa Toczydłowska wręcza Antoniemu Dwilewiczowi dyplom uznania przyznany przez PTP (Zdj. T.Toczydłowska)
Prezes Teresa Toczydłowska wręcza Antoniemu Dwilewiczowi dyplom uznania przyznany przez PTP (Zdj. T.Toczydłowska)

Przeprowadzał doświadczenia z wykorzystaniem energii piramid wraz z członkami PTP w Białymstoku. Przez pewien czas istniała nawet Sekcja Piramidologii przy w/w towarzystwie, której przewodniczył.

Dzięki regularnemu stosowaniu piramidoterapii, mimo że był słabego zdrowia, potrafił znakomicie wzmacniać swój organizm i dożył sędziwego wieku.

Leszek Matela

Dr Karol Sokólski – naukowiec i radiesteta

Karol Sokólski ur. 12.01. 1941r. w Leśnej, gm. Narewka, zm. 27.12.2020r. w Białymstoku: dr nauk humanistycznych, Uniwersytet Warszawski, Wydział Rusycystyki i Lingwistyki Stosowanej (1993r.);

absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (1975r.); absolwent Państwowego Liceum Techniki Dentystycznej w Łodzi (1961r.);

w latach 1962 – 1974 – technik dentystyczny;

1974 – 1980 – nauczyciel w Studium Techniki Dentystycznej w Białymstoku;

1981 – 1982 – pracownik Ośrodka Badań Naukowych w Białymstoku;

W latach 90-tych wykładał podstawy prawa w białostockich szkołach średnich i pomaturalnych.

Karol Sokólski

Karol Sokólski jest autorem ciekawych prac z dziedziny radiestezji (patrz wykaz publikacji) oraz zapalonym szachistą. Jak wspomina, z radiestezją zatknął się w latach 70-tych poprzez Eugeniusza Gaworskiego, różdżkarza z Bielska Podlaskiego. Zainspirowały go również spotkania z ekspertem radiestezji  arch. Feliksem Haczewskim  (który przyjechał do Domu Kultury w Białymstoku z prelekcją), a w okresie późniejszym, na początku lat 80-tych,  z bioenergoterapeutą Janem Putkowskim oraz z radiestetą i terapeutą ks. Antonim Wiszem (michalitą z Miejsca Piastowego).

Karol Sokólski od połowy lat siedemdziesiątych interesuje się radiestezją, zjawiskami psychotronicznymi (np. telepatią, sprawczą rolą pozytywnego i negatywnego myślenia, efektem placebo itp.) oraz bioenergoterapią. Dostrzegając we wszystkich wspomnianych dziedzinach pewne wspólne cechy, proponuje wspólny termin na ich określenie: ”ultrabiofizyka”. Obejmowałby on wszelkie zjawiska, określane jako paranormalne. Próbując zaś racjonalnie wyjaśnić zjawiska teleradiestezji oraz mentalnego podłączania się do Kroniki Akaszy, w swoich teoretycznych dociekaniach posługuje się terminem ”sonda myślowa”. Zjawisko radiestezyjnego promieniowania pochodnego (wtórnego) wyjaśnia zjawiskiem ”laseryzmu radiestezyjnego”.

Wspomniane trzy terminy: ”ultrabiofizyka”, ”sonda myślowa” i ”laseryzm radiestezyjny” prezentuje w swoich dwóch pracach przygotowanych do druku, we ”Wstępie do ultrabiofizyki” i ”Ultrabiofizycznych aspektach onkologii”.

WYKAZ PUBLIKACJI KAROLA SOKÓLSKIEGO DOTYCZĄCYCH RADIESTEZJI

 

Różdżka i zabytki, (w:) ”Spotkanie z Zabytkami”, Kwartalnik Popularnonaukowy, Nr 2 z 1984r., s.          60.

Radiestezyjno-geologiczne aspekty onomastyki, (w:) ”Różdżkarz” Nr 4, Poznań 1984, s. 24 – 26,       Miesięcznik Polskiego Różdżkarstwa.

Rodzime odpowiedniki Agnihotry, (w:) ”Różdżkarz” Nr 6, s. 14 – 16, Poznań 1984.

Radiestezyjne upodobania pszczół, ”Pszczelarstwo” Nr 9 z 1984r., s. 13 – 14, Organ Polskiego  Związku Pszczelarskiego.

Żyły wodne i wody zalegające, (w:) Materiały z IV. Krajowej Konferencji Różdżkarstwa, Centrala           Usługowo-Wytwórcza ”Różdżkarz”, Poznań 1984, s. 73 – 77.

Możliwości dalszego postępu w rolnictwie, Materiały IV. Krajowej Konferencji Różdżkarstwa,   Poznań 1984, s. 89 – 94.

Racjonalne aspekty Agnihotry, ”Bios … Znaczy Życie” Nr 10, 1985, s. 20 – 22, Materiały        konferencyjne Naukowo-Technicznej Krajowej Konferencji Radiestezyjnej nt.: ”Mikro- i      makroelementy w życiu człowieka”, Gliwice 1985.

Rolnictwo biodynamiczne i zdrowie, (w:) ”Bios … Znaczy Życie” Nr 10, s. 18 – 19, Naukowo-              -Techniczna Krajowa Konferencja Radiestezyjna nt.: ”Mikro- i makroelementy w życiu      człowieka”, Stowarzyszenie Radiestetów w Gliwicach, Gliwice 1985.

Antynowotworowe oddziaływanie przypraw na organizm człowieka, ”Problemy Zjawisk           Nieznanych” Nr 9, s. 39 – 41, Wielkopolskie Stowarzyszenie Psychotroniczne, Poznań 1986.

Pięć ról przypraw, ”Bios … Znaczy Życie” Nr 16, s. 92 – 95, Materiały konferencyjne z    Ogólnopolskiego Seminarium ”ERPO ’86”, Stowarzyszenie Radiestetów w Gliwicach, 1986.

Mikroelementy – czynniki wzmagające skuteczność ziołolecznictwa i współczesnej farmakoterapii, ”Bios … Znaczy Życie” Nr 18, s. 3 – 5, II. Naukowo-Techniczna Krajowa Konferencja          Radiestezyjna nt.: ”Biopierwiastki i witaminy … mikro- i makroelementy w życiu   człowieka”, Stowarzyszenie Radiestetów w Gliwicach, 1987.

Radiestezyjne aspekty terapeutycznych właściwości mikroelementów, ”Bios Znaczy Życie” Nr 18,    s. 62 – 67, II. Naukowo-Techniczna Krajowa Konferencja Radiestezyjna nt.: ”Biopierwiastki           i witaminy … mikro- i makroelementy w życiu człowieka”, Stowarzyszenie Radiestetów w     Gliwicach, 1987.

Czy przesądy?, ”Trzecie Oko” Nr 1/49, Biuletyn Psychotronika, Warszawa 1988, s. 31 – 32.

Bioenergetyczny aspekt posługiwania się wahadłem uniwersalnym, ”Bios … Znaczy Życie”, Nr 24, Materiały konferencyjne z II. Ogólnopolskiego Seminarium ”ERPO’ 88”, Stowarzyszenie Radiestetów w Gliwicach, 1988r.

 

Prace przygotowane do druku (niepublikowane do kwietnia 2020r.):

– Synteza badań teoretycznych nad niekonwencjonalnymi środkami leczenia chorych na nowotwory złośliwe i białaczki.

– Radiestezja a onkologia.

– Wstęp do ultrabiofizyki.

– Ultrabiofizyczne aspekty onkologii.

 

__________________________________________________

 

Karol Sokólski

CO TO JEST ULTRABIOFIZYKA?

Ultrabiofizyka jest to dziedzina z pogranicza fizyki, biologii i medycyny. Zajmuje się ona zjawiskami niemierzalnymi z pogranicza wymienionych wyżej dziedzin nauki.

Przyjrzyjmy się tu strukturze słowotwórczej proponowanego przez autora terminu i znaczeniom poszczególnych jego elementów.

Ultrabiofizyka = ultra + bio + fizyka

ultra– pierwszy człon wyrazów złożonych mający znaczenie: poza, po drugiej stronie, poza zasięgiem, poza granicami, nadmiernie, nadzwyczaj, np. ultrafioletowy, ultradźwięki, ultranowoczesny <łac. ultra 'ponad, poza, dalej’>” (Słownik wyrazów obcych. Wydanie nowe (dalej: SWOwn), Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1996, s. 1143).

bio– pierwszy człon wyrazów złożonych wskazujący na ich związek znaczeniowy z życiem, żywym organizmem, procesem życiowym, np. biografia, biosfera <gr. bios 'życie’>” (SWOwn, s. 126).

fizyka nauka przyrodnicza zajmująca się badaniem ogólnych właściwości materii i zjawisk w niej zachodzących oraz wykrywaniem ogólnych praw, którym te zjawiska podlegają” (SWOwn, s. 345).

A zatem przez ultrabiofizykę będziemy rozumieli naukę zajmującą się zjawiskami fizycznymi działającymi na organizmy żywe lub zachodzącymi w organizmach żywych niewykrywalnymi i niemierzalnymi przy pomocy współczesnych metod i aparatury naukowej.

Ultrabiofizyka jest więc dziedziną bardzo subtelnej biofizyki.

Do ultrabiofizyki należy zaliczyć trzy różne grupy zjawisk: zjawiska radiestezyjne, psychotroniczne (np. telepatia, moc sprawcza myśli, Kronika Akaszy itp.) oraz bioenergoterapie. Wymienione tu trzy dziedziny mają pewien ”wspólny mianownik”. Są nim trzy następujące okoliczności:

1. Wspólny poziom subtelności energii i przenoszonych przez nią informacji, który sprawia, iż zjawiska te są niemierzalne przy pomocy większości istniejących technicznych urządzeń pomiarowych.

2. Podobieństwo (a często nawet tożsamość) wspomnianych wyżej energii i informacji.

3. Wzajemne przenikanie się i zazębianie się tych zjawisk, a nawet ich wymienność.

Ultrabiofizyka obejmuje zatem wszelkie zjawiska określane jako paranormalne.

Termin ultrabiofizyka jest szerzej prezentowany w nieopublikowanych pracach autora pt.: ”Wstęp do ultrabiofizyki” oraz ”Ultrabiofizyczne aspekty onkologii”.

Białostoccy radiesteci

Postanowiłem pokusić się o wspomnienie dotyczące białostockich radiestetów. Była to niegdyś dość prężna grupa ludzi zainteresowanych tym, jak żyć zdrowo i jak rozwijać niezwykłe zdolności tkwiące w każdym z nas. Radiestezja posiada tę zaletę, iż stwarza możliwość osobistego doświadczania i eksperymentowania. Stąd też wzięło się duże zainteresowanie tą dziedziną wiedzy w latach 80-tych i 90-tych XX wieku. W całej Polsce powstawały liczne kluby i zrzeszenia radiestezyjne i psychotroniczne. Białystok stał się jednym z takich ośrodków.

Moja relacja nie jest jakąś szczegółową monografią, ale stanowi po prostu garść wspomnień o ciekawych pasjach i ludziach, których warto ocalić od zapomnienia, tym bardziej, że część z nich już odeszła na zawsze.

   Do pionierów tej dziedziny wiedzy na Podlasiu należał dr Edward Naruszewicz, specjalista od rolnictwa, który praktyką radiestezyjną zajmował się kilkadziesiąt lat. Jako ciekawostkę mogę podać, że był na moich chrzcinach, gdyż w latach 50-tych pracował z moją mamą w jednej instytucji.

            Z kolei inny Białostoczanin  inż. Robert Kurhanowicz trudnił się przez wiele lat wierceniem studni i swoje zdolności różdżkarskie wykorzystywał na co dzień w pracy.

            Inż. Zygmunt Mieszkowicz-Adamowicz zainteresował się radiestezją jeszcze w latach 70-tych. Eksperymentował z neutralizacją szkodliwego promieniowania geopatycznego, uczestniczył w konferencjach radiestezyjnych.

Legitymacja PTP
Legitymacja PTP

Stanisław Powichrowski działacz Białostockiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych był również zapalonym radiestetą. Z inicjatywy pana Stanisława w ówczesnej siedzibie towarzystwa przy ul. Warszawskiej 27 spotykali się od końca roku 1982 przez dobre kilkanaście miesięcy ludzie zainteresowani radiestezją oraz psychotronika i medycyną alternatywną. Stworzył zręby Białostockiego Stowarzyszenia Radiestetów (BSR), któremu na początku przewodniczył, a ja jako jego zastępca miałem okazję przez kilka lat wspierać tworzącą się organizację. W tamtym czasie i kilka razy później wygłaszałem w stowarzyszeniu prelekcje i organizowałem wspólne eksperymenty i badania.  BSR zarejestrowano oficjalnie w 1983 r. Natomiast w 1987 r. stało się ono oddziałem Polskiego Towarzystwa Psychotronicznego, którego centrala mieściła się w Warszawie.

Wykład Leszka Mateli "Radiestezja za granicą" zorganizowany przez PTP 7.10.1987 r.
Wykład Leszka Mateli „Radiestezja za granicą” zorganizowany przez PTP 7.10.1987 r.

W dyskusjach, spotkania i odczytach poświęconych radiestezji i sposobom zdrowego życia uczestniczyło wiele osób pracujących na białostockich uczelniach. Należeli do nich m.in. dr inż. Andrzej M. Gładyszewski, wybitny specjalista w dziedzinie pomiarów elektrycznych z Politechniki Białostockiej, Eugeniusz Paszkowski z Wydziału Budownictwa i Inżynierii Środowiska tejże uczelni, Stanisław Chmielewski z Zakładu Biofizyki Akademii Medycznej oraz dr inż. Jerzy Sienkiewicz ekspert z dziedziny informatyki i statystyki medycznej, dziś kierujący Podlaskim Ośrodkiem Naukowo-Badawczym.

dr inż. Jerzy Sienkiewicz podczas pomiarów promieniowań elektromagnetycznych. (Zdj. L.Matela)
dr inż. Jerzy Sienkiewicz podczas pomiarów promieniowań elektromagnetycznych.
(Zdj. L.Matela)

Zastosowanie radiestezji w architekturze i budownictwie propagowali m.in. inż. Jerzy Kretowicz oraz Andrzej Ostaszewski i Oleg Czerski z Miastoprojektu. Wspomagał ich również inż. Bazyli Krysiuk, budowniczy licznych cerkwi na Podlasiu. W spotkaniach radiestetów w latach 80-tych uczestniczył również aktywnie ksiądz z kościoła farnego w Białymstoku.

W działalność stowarzyszenia radiestetów włączał się w latach 80-tych inż. Zdzisław Jabłonowski. Początkowo działał aktywnie jako różdżkarz, ale z czasem wyspecjalizował się w bioenergoterapii. Rozpoczął przyjmowanie pacjentów w białostockiej Spółdzielni Lekarskiej „Eskulap” jako biomasażysta, a w 1989 roku otworzył własny gabinet terapii naturalnych „Izyda”, który prowadzi do dziś. Uruchomił też aptekę Izyda, w której sprzedawane są m.in. leki homeopatyczne. W tamtym okresie w pracach BSR uczestniczył również bioenergoterapeuta z Czarnej Białostockiej Tadeusz Wichliński.

Spotkania PTP były forum wymiany myśli dotyczącej radiestezji i zdrowego życia (Zdj. T.Toczydłowska)
Spotkania PTP były forum wymiany myśli dotyczącej radiestezji i zdrowego życia (Zdj. T.Toczydłowska)

Wśród indywidualistów w dziedzinie radiestezji działających w Białymstoku należy wymienić Lecha Garleya. Prowadził bardzo ciekawe prace badawcze dotyczące związków promieniowania geopatycznego z wypadkami drogowymi. Współpracował w tym zakresie z białostocką drogówką.

W spotkaniach poświęconych radiestezji i profilaktyce prozdrowotnej uczestniczyli też ludzie sztuki i muzyki. Warto tu wymienić nauczyciela muzyki oraz malarza Romualda Jóźków. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych w dyskusjach, prelekcjach i eksperymentach brał również aktywny udział Paweł Jezierski, elektrotechnik i krótkofalarz (nota bene mój kolega z lat dzieciństwa, który mieszkał nieopodal mnie na ul. Grunwaldzkiej) oraz Ryszard Kwaczeniuk z laboratorium drogownictwa.

Paweł Jezierski przeprowadza testy psychokinetyczne z Luizą W. (zdj. L.Matela)
Paweł Jezierski przeprowadza testy psychokinetyczne z Luizą W. (zdj. L.Matela)

Autorem ciekawych prac z dziedziny radiestezji oraz medycyny alternatywnej jest związany z białostockim środowiskiem dr Karol Sokólski, któremu działalności poświęcam oddzielny rozdział ( patrz: dr Karol Sokólski – naukowiec i radiesteta )

Jednym z aktywnych członków stowarzyszenia był Ryszard Duchiński, radiesteta i bionergoterapeuta, specjalista od digitopunktury (masażu energetycznego punktów akupunktury).

Unikalne na skalę co najmniej europejską eksperymenty w dziedzinie promieniowania kształtów i wykorzystania piramid przeprowadzał Antoni Dwilewicz (o jego zasługach w tym zakresie patrz artykuł: Pyramid Power w Białymstoku).

W spotkaniach uczestniczyła Czesława Matulewicz, która z kolei specjalizowała się w terapii za pomocą mis tybetańskich osiągając przy tym ciekawe wyniki.

Nowatorskie prace badawcze i konstrukcyjne w dziedzinie radiestezji i różnego rodzaju urządzeń psychotronicznych prowadzili Jarosław Topolański oraz Jerzy Bruzgo. Ostatni z wymienionych opracował nowe modele piramid i różdżek umożliwiających pomiary różnego rodzaju subtelnych energii. W pracowni Jerzego Bruzgi powstały też unikalne energetyzatory i odpromienniki, których zasada działania oparta była o promieniowanie kształtu. Jednym z bardziej innowacyjnych pomysłów było wykorzystanie oddziaływania układów spiral. Polepszały one zarówno energetykę pomieszczeń jak i niwelowały skutki różnych szkodliwych promieniowań, w tym geopatycznych jak i elektrosmogu. Z kolei Jarosław Topolański wyspecjalizował się w stosowaniu i produkcji produktów pszczelich.

Energetyzator Jerzego Bruzgo na bazie potrójnej spirali. (Zdj.Leszek Matela)
Energetyzator Jerzego Bruzgo na bazie potrójnej spirali. (Zdj.Leszek Matela)

Członkowie i sympatycy Białostockiego Stowarzyszenia Radiestetów spotykali się nie tylko na ul., Warszawskiej, ale w okresie późniejszym w świetlicy przy basenie na ul. Włókienniczej. Od początku lat 90-tych miejscem spotkań ludzi zainteresowanych problematyką radiestezyjną, psychotroniczną i paramedyczną stał się Dom Kultury „Zachęta” przy ul. Piastowskiej. 30 listopada 1992 r. utworzono tu samodzielne Podlaskie Towarzystwo Psychotroniczne z siedzibą w Białymstoku. Spotkania zaczęły odbywać się regularnie w każdą drugą i czwartą środę miesiąca przyciągając nieraz duże rzesze słuchaczy. Przychodzili na nie ludzie różnej profesji i w różnym wieku.  Warto wspomnieć, że do najstarszych członków PTP należała Marianna Borejszo – rocznik 1920 (nota bene specjalistka od uprawy biodynamicznej).

Prelekcje w DK Zachęta przyciągały wiele osób (zdj. T.Toczydłowska)
Prelekcje w DK Zachęta przyciągały wiele osób (zdj. T.Toczydłowska)

W okresie od 24.05.2000 r. do  11.06.2003 r. prezesem PTP była Teresa Toczydłowska, radiestetka, terapeutka i autorka książki Uważaj na myśli, słowa, obrazy oraz nagrań terapeutycznych, dziś prowadząca Centrum Terapii i Edukacji ANTER. (patrz: http://www.toczydlowska.eu/?home )   W ciągu wspomnianych trzech lat pani Teresa nadała nowy impuls działalności towarzystwa zapraszając ciekawych prelegentów.

W ówczesnym zarządzie działali także: Justyna Kalińska (specjalizująca się w medycynie naturalnej i biomasażach), Świetłana Romaniuk (mająca ciekawą praktykę w dziedzinie numerologii), Robert P. Gryguć, Roman Kowalewicz (znawca masażu klasycznego) i Piotr Ossowski.

Ostatnim z przewodniczących PTP był Walerian Olechno, emerytowany nauczyciel i bioenergoterapeuta. W skład zarządu PTP w tamtym okresie wchodzili również: Joanna Kropiwnicka, Irena Laskowska, Marek Chmielewski oraz Robert P. Gryguć.  Niestety pojawiły się różne trudności organizacyjne i Podlaskie Towarzystwo Psychotroniczne rozwiązano na początku 2004 r.

Po 2004 spotkania odbywały się przez jakiś czas w pomieszczeniach Podlaskiego Centrum Szkolenia Psychotronicznego Bionesa na rogu Jana Pawła II i Wierzbowej. Działalność ta jednak po kilkunastu miesiącach wygasła.

Kto wie, może w przyszłości osoby zainteresowane radiestezją i psychotroniką będą chciały w stolicy Podlasia ponownie utworzyć klub wymiany myśli z tego zakresu.

Miejscem spotkań związanych z promocją zdrowia, ezoterykę i psychotroniką była także w latach  90-tych restauracja wegetariańska Ananda przy ul. Warszawskiej w Białymstoku prowadzona wówczas przez Wiktora Faluka.

 Również Tadeusz P. Szewczyk, nauczyciel reiki i autor książek organizował ciekawe kursy i spotkania  w swoim ośrodku przy ul. Antoniuk Fabryczny, a następnie w Centrum Terapii Vigor przy ul. ks. Syczewskiego. Właściciel centrum opracował m.in. własną metodę czyszczenia aury (za pomocą świecy) oraz biopola człowieka (z wykorzystaniem jajka).

Ważnym wydarzeniem było powstanie w Białymstoku w 1992 r. Wydawnictwa Astropsychologii, publikującego książki m.in. z takich dziedzin jak: parapsychologia, radiestezja, psychologia, ezoteryka, medycyna naturalna i rozwój osobisty. Na koniec 2009 r. ogólna liczba wydanych pozycji osiągnęła ponad 600 tytułów, a łączny nakład przekroczył 1,5 miliona egzemplarzy. Publikowali tu swoje prace najwięksi krajowi specjaliści z dziedziny psychotroniki cieszący się międzynarodową renomą. Szkoda, że dziś rzadko Wydawnictwo Astropsychologii wydaje rodzimych autorów, nastawiając się na tłumaczenia z języków obcych.

Przy wydawnictwie powołano policealne Studium Psychologii Psychotronicznej, dzięki któremu osoby zainteresowane wspomnianymi dziedzinami wiedzy mogą pogłębiać swoją wiedzę. Ciekawą inicjatywą Studia Astropsychologii jest rozpoczęty w październiku 2005 r. cykl spotkań z serii „Astropiątki”, których celem jest popularyzacja wiedzy z dziedziny psychologii, parapsychologii, psychotroniki, zdrowego stylu życia, terapii naturalnych. Poruszane tematy to: szeroko pojęta bioenergoterapia, astrologia, feng shui, tarot, runy, karty, uzdrawianie duchowe i inne równie ekscytujące dziedziny. Wykłady miały charakter otwarty i odbywały się przeważnie dwa razy w miesiącu w sali konferencyjnej przy ulicy Antoniuk Fabryczny 55.

 http://www.studioastro.pl/?art=astropiatki

Z pewnością dzieje białostockiego środowiska radiestetów i psychotroników nie są jakimś zamkniętym rozdziałem. Warto je dalej aktualizować. W stolicy Podlasia działa nadal wielu pasjonatów mających ciekawe osiągnięcia we wspomnianych dziedzinach. Pojawiają się też nowi ludzie pełni pomysłów i zapału. Jeśli kogoś w tych wspomnieniach pominąłem, proszę mi o tym przypomnieć drogą mailową. Postaram się w miarę możliwości swoją relację uzupełnić i rozszerzyć. 

 Leszek Matela

informacje o autorze niniejszego opracowania: http://leszekmatela.com/o-autorze/

 

 

Pomiar biowitalności ziół

Francuski badacz Antoine Bovis opracował skalę do pomiaru biowitalności. Na podstawie wieloletnich prób ustalił, że poziom energetyczny organizmu zdrowego człowieka wynosi przeciętnie 6500 jednostek, które dzisiaj nazywamy jednostkami Bovisa. Skala została tak pomyślana, iż jej fizykalny zakres sięga od zera do 10000 jednostek. Wielkości powyżej 6500 uważane są za korzystne i stymulujące, natomiast poniżej tej wartości – za niekorzystne i wskazujące na osłabienie lub chorobę. Czym bliżej zera, tym gorzej. Wielkości poniżej 1600 jednostek Bovisa (j.B.) wskazują na całkowity brak siły życiowej.  Przyjęto następujące zakresy dotyczące biowitalności człowieka :

6400-6000j.B. –  osłabienie organizmu

6000-5500j.B. – znaczniejsze osłabienie organizmu lub lekki stan chorobowy

5500-5000j.B. – stan chorobowy

poniżej 5000j.B. – ciężki stan chorobowy

Przeprowadzono testy preparatów dostarczonych przez Centrum Ziołolecznictwa Wilcaccora z Łomianek k/ Warszawy. Charakteryzowały się one wyjątkowo dużym poziomem biowitalności.

Badano też w zakresie jakiej barwy światła słonecznego emitowane jest podstawowe promieniowanie. Jeżeli dominuje kolor biały, to dany preparat działa przede wszystkim wzmacniająco, a gdy zielony – głównie oczyszczająco. Przy niebieskim nasilone jest działanie przeciwzapalne i znieczulające, przy pomarańczowym – pobudzające. Kolor żółty wpływa zaś korzystnie na układ trawienny i pokarmowy, pobudza system nerwowy i sprzyja regeneracji tkanki skórnej. Każdy z preparatów ma specyficzne, szczegółowe działanie podane przez producenta. Badanie emitowanych kolorów pokazuje dodatkowo ich walory energetyczne.

Uzyskano następujące wyniki:

  • Wilcacorra Forte w kapsułkach – 8800-9000j.B. – kolor biały
  • Wilcacorra kora – 8200j.B. – kolor biały
  • Wilcacorra liście – 7700j.B. – kolor biały
  • Reishi forte kapsułki – 8700j.B. – kolor zielony
  • Reishi  puder –  7900j.B. – kolor zielony
  • Cordyceps kapsułki  – 8400-8500j.B. – kolor zielony
  • Wilcacorra ekstrakt  – 8200 – 8500j.B – kolor biały
  • Wilcashi forte – 8000j.B. – biały i zielony
  • Graviola susz – 7600 j.B. – kolor zielony
  • Graviola atomizowana – 7800j.B. – kolor zielony
  • Maca proszek – 7300j.B. – kolor pomarańczowy
  • Ubos kora – 7200j.B. – kolor niebieski
  • Chuchuhuasi kora – 7400j.B. – kolor żółty
  • Fin mycelcaps – 7700-7900j.B. – kolor żółty
  • MGN-3 – 7700-7800j.B. – kolor zielony

Woda po zaparzeniu kory Wilcaccory zwiększała biowitalność do 7600-7700j.B., a liści Wilcaccory do 7400-7600j.B., natomiast po 30 min. gotowania pod przykryciem do ponad 8000 j.B. Dodatkowo można uzyskać jeszcze ok. 200j.B. więcej, jeśli podczas gotowania Wilcacorry będziemy co kilka minut mieszali prawoskrętnie wodę wraz z preparatem. Jest to jeden z prostych sposobów dynamizowania preparatów ziołowych.

Znacząco wzrastał poziom biowitalności ludzi po spożyciu naparu zarówno kory jak i liści Wilcaccory. Zarejestrowano wyniki wzrostu od 300 do 1500j.B. Jeszcze  lepsze wyniki odnotowano przy zażyciu 2 tabletek Wilcaccory w kapsułkach. Poziom wzrostu sięgał wówczas od 350 do 2000j.B i utrzymywał się przez kilka godzin. Jest to wynik rzadko spotykany nawet wśród najbardziej skutecznych ekstraktów ziołowych! Z pewnością duże znaczenie posiadał fakt, iż dystrybutor w/w preparatów – Centrum Ziołolecznictwa Wilcaccora – sprowadza je bezpośrednio ze stworzonego przez ojca Edmunda Szeligę instytutu IPIFA z Peru. Polski zakonnik poświęcił wiele lat na wyselekcjonowanie odpowiedniego gatunku vilcacory (Uncaria tomentosa) i opracowanie procesu przygotowania preparatów, aby zostały zachowane jak najlepsze właściwości rośliny.

Duże wzrosty biowitalności rzędu 500-1400j.B. zaobserwowano również po zażyciu pozostałych badanych preparatów.

Zioła IPIFAInformacje o wymienionych preparatach ziołowych można uzyskać w Centrum Ziołolecznictwa Wilcaccora, ul. Warszawska 71 A, 05-092 Łomianki, tel.22-751-85-43.

Centrum Ziołolecznictwa Wilcaccora od wielu lat ściśle współpracuje z IPIFA (Instytut Badań Fitoterapii Andyjskiej ) i  stamtąd, od współpracowników ojca Szeligi, sprowadza atestowane zioła. Centrum działa od 1996 r, a od 1998 współpracuje z IPIFA.

Informacje:

http://unadegato.pl/

Na stronie internetowej Centrum opublikowano m.in. wyniki badań naukowych vilcacory przeprowadzonych pod kierunkiem prof. Mieczysława Kurasia z Uniwersytetu Warszawskiego.

Centrum Ziołolecznictwa Wilcaccora współpracuje również   z prof. Krzysztofem Gulewiczem z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu.

11 lutego 2012 roku Centrum zorganizowało I krajowe sympozjum dotyczące fitoterapeutycznego działania vilcacory (Uncaria tomentosa) i reishi (Ganoderma lucidum). Przewodniczącym sympozjum był prof. dr hab. Krzysztof Gulewicz, wykłady wygłosili: lek med Janusz Dzik, dr Radosław Pilarski, prof. dr hab. Mieczysław Kuraś, dr Julita Nowakowska, dr n. med Norbert Szaluś, Olga Bemowska, mgr Anita Kośmider oraz dr n. med. Jerzy Świerż.

 Z preparatów ziołowych znajdujących się w ofercie Centrum prowadzone są badania naukowe na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, a  prace na temat tych badań były publikowane w Journal of Ethnopharmacology.

Każda partia sprowadzanych roślin badana jest przez Zakład Ekotoksykologii Roślin na Uniwersytecie Warszawskim pod kierunkiem prof. dr hab. Mieczysława Kurasia. Ścisła współpraca z prof. dr hab. Mieczysławem Kurasiem i prof. dr hab. Krzysztofem Gulewiczem z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu gwarantuje najwyższą jakość i skuteczność.

Centrum Ziołolecznictwa Wilcaccora może pochwalić się stworzeniem wyjątkowego preparatu WILCASHI FORTE składającego się z kory Uncaria tomentosa (VILCACORA) i Ganoderma lucidum (zarodniki grzyba REISHI). Preparat ten posiada wielokierunkowe działanie terapeutyczne, które z powodzeniem można wykorzystać wspomagając leczenie wielu chorób.

Centrum Ziołolecznictwa Wilcaccora współpracuje na co dzień  również z trzema lekarzami onkologami, internistą, pediatrą oraz lekarzem sportowym.

 

Uwaga: relacja dotycząca badań suple­mentu diety nie jest jaką­kol­wiek wska­zówką medyczną. Po poradę należy zwra­cać się indy­wi­du­al­nie do leka­rza lub farmaceuty! 

Kod Sauniere’a – Zakończenie i epilog

Próby rozwiązania zagadki Rennes-le-Château trwają już wiele lat. Podejmują je nie tyko poszukiwacze skarbów i tropiciele sensacji, ale też badacze historii czy ezoterycy poszukujący prawdy o świętym Graalu. Ciągle brakuje gotowych rozwiązań. Mała wioska w Pirenejach, jaką jest Rennes, stała się nagle, podobnie jak Stonehenge czy Wielka Piramida w Gizie, przedmiotem wielu niezwykłych teorii. Rennes-le-Château nie było jednak do tej pory zbyt znane w Polsce w porównaniu z dwoma pozostałymi miejscami.

Obracając się w kręgu tajemnic Rennes-le-Château odkrywamy wspaniałą układankę, złożoną z wielu hipotez i faktów. Wchodzimy w świat sekretów nie tylko tego zakątka Langwedocji, ale poruszamy się w sferze znacznie większej i bardziej fascynującej. Nic też dziwnego, że tajemnice Rennes-le-Château i postać księdza Sauniere zainspirowały Dana Browna do napisania największego bestsellera ostatnich dziesięcioleci- Kodu Leonarda da Vinci – oraz do późniejszej adaptacji filmowej. Temat tajemnic Sauniere’a wkroczył również do gier komputerowych. Najpopularniejszym przykładem może być Gabriel Knight –3 – Krew Świętych, Krew Potępionych. Fabuła gry została napisana przez powieściopisarkę Jane Jansen. Gabriel (czyli gracz) przybywa wraz ze swoją asystentką Grace, w pogoni za porywaczami syna księcia, do Rennes-le-Château. Trafiają tu na grupę poszukiwaczy skarbu. Akcja biegnie wartko, ociera się o alchemię, Świętego Graala, tajemnice katarów i templariuszy.

W ten sposób, dzięki książce Dana Browna czy też książkom innych autorów oraz grom komputerowym, temat związany z zagadką księdza Sauniere trafił do kultury masowej. Dan Brown podkreśla wagę tematu powiadając w jednym z wywiadów: Zagadki duchowości, święty Graal, korzenie naszej religii – to tematy, które rozpatruje się na bardzo głębokim poziomie duchowym, po dotarciu do dna naszej świadomości. Z pewnością jest w tym stwierdzeniu dużo racji. Jednocześnie musimy cały czas zdawać sobie sprawę, że Kod Leonarda da Vinci jest tylko dobrze napisaną fikcją literacką, a nie podręcznikiem teologii, historii czy filozofii.

Wyruszając osobiście do Rennes-le-Château, a nawet czytając książki na ten temat bądź grając w gry komputerowe, poddajemy się czarowi tego niezwykłego miejsca oraz ocieramy o atmosferę tajemniczości. Dzięki temu zakodowane sekrety proboszcza z Rennes-le-Château ożywają na nowo w naszych umysłach, stając się mieszkańcami zbiorowej wyobraźni ludzi XXI wieku. Nic bardziej nie pasuje do podsumowania tej książki niż zdanie wypowiedziane kiedyś przez laureata literackiej Nagrody Nobla z 1949 roku Hermanna Hesse: Bez odrobiny magii świat ten byłby nie do zniesienia.

Epilog

Była już późna, poobiednia pora, kiedy wyszedłem z miejscowej restauracji, posilony wykwintnymi potrawami, do których zamówiłem lampkę lokalnego wina z podobizną Berengera Sauniere na butelce. W głowie kłębiły mi się myśli dotyczące sekretów Rennes-le-Château. Nadal doskwierał upał, mimo że południe minęło już dawno. Czekała mnie podróż powrotna do Carcassonne, gdzie za malowniczymi murami obronnymi średniowiecznego miasta udało mi się znaleźć bazę wypadową do zwiedzania najciekawszych miejsc w Langwedocji.

– Spojrzę tylko jeszcze raz na kościół i wieżę Magdala – pomyślałem.

Swoje kroki skierowałem najpierw w stronę wieży. Stąd rozciągał się, zapierający w piersi dech, widok na okolice. W oddali majaczyły pirenejskie szczyty, a w dolinach położonych u stóp Rennes-le-Château można było dostrzec łąki, pola, drogi i pagórki układające się w pełną piękna i harmonii układankę. Aby jeszcze raz sprawdzić jedną z namierzonych przeze mnie podczas poprzednich badań linii geomantycznych, wyjąłem z plecaka różdżkę rezonansowa L-4 oraz wahadło. Po wejściu w strefę promieniowania, specjalistyczna różdżka nastawiona na odpowiednią częstotliwość zaczęła się silnie wychylać na boki. Również za pomocą wahadła uzyskałem kolejne potwierdzenie, że właśnie w okolicach wieży przebiega jedno z pasm tajemniczej energii, łączące Rennes-le-Château z innymi miejscami mocy. Gdy skończyłem badania, zauważyłem, że moim poczynaniom bacznie przypatrywało się dwóch mężczyzn w białych turbanach. Wyglądali na turystów z Indii. Jeden z nich uśmiechnął się i skinął głową w geście pozdrowienia. Odpowiedziałem uśmiechem i podobnym pozdrowieniem, po czym udałem się w stronę kościoła Marii Magdaleny. Usiadłem na ławeczce obok świątyni, niedaleko bramy wejściowej na cmentarz. Według moich ustaleń, miejsce to posiadało niezwykle energetyczną moc. Ponieważ kościół był już o tej porze zamknięty, pośród ciszy i spokoju mogłem zagłębić się w medytację i poddać moją sferę duchową oddziaływaniu potężnych energii obecnych w tym miejscu. Po wykonaniu kilku oczyszczających ćwiczeń oddechowych, zamknąłem oczy i rozpocząłem coś w rodzaju schodzenia w głąb siebie. Odczuwałem przy tym coraz silniejszy rytm napływających gdzieś znad szczytów Pirenejów wysokotonowych wibracji, mieszających się z basowym łoskotem dobywającym się spod ziemi. Tworzyło to niesamowitą muzykę złożoną z energii kosmicznych i tellurycznych. Poczułem spokój i wewnętrzną radość. Na przeciwległym krańcu długiej ławki usiadło dwóch spotkanych wcześniej przybyszów z Indii. Zdziwiłem się, że obcy wzbudzają moje zaufanie, mimo że widziałem ich po raz pierwszy. Biła od nich jakaś dziwna bliskość.

– Skąd ci ludzie tu się wzięli? – pomyślałem.

– Przybywamy z Rishikesh w Indiach – odpowiedział bez wahania, po angielsku jeden z nieznajomych, jakby czytał w moich myślach. – Nasz nauczyciel duchowy, Neimheid, polecił nam, abyśmy odwiedzili czakramy ziemi. Jak pan dobrze wie, są to ważne miejsca mocy rozsiane w różnych punktach naszego globu.

– Skąd oni wiedzą, że zajmuję się geomancją? Przecież widzimy się po raz pierwszy – kołatało mi po głowie uporczywe pytanie.

– Mamy za zadanie – tłumaczył dalej nieznajomy w turbanie – pozostawiać w czakramach kryształowe talizmany odpowiednio zaprogramowane energetycznie. Nasza planeta jest zagrożona. Trzeba uczynić wszystko, aby oczyścić i wzmocnić jej astralne pole energetyczne. Inaczej może dojść do zagłady ludzkości.

– A jakie znaczenie ma to miejsce?- spytałem, ciekaw jego wiedzy w tym zakresie.

– Rennes-le-Château, wraz z przylegającymi do niego wzniesieniami, stanowiło wielką świątynię Ziemi wykorzystywaną przez Atlantów. Kamienny krąg, opisany przez księdza Boudeta, był jednym z potężnym generatorów energetycznych działających na tym obszarze. Powstająca tu energia zasilała nie tylko pole astralne Ziemi, ale również ludzi. Dlatego w rejon Rennes-le-Château przybywali liczni pielgrzymi, co w epoce neolitycznej nie było łatwą wyprawą. Aby zaspokoić ich potrzeby, powołano do życia w tych okolicach, przed tysiącami lat, miasto świątynne. Sauniere nierozważnie wyjął z jednej ze skrytek talizman atlantydzki, który wyglądał wprawdzie jak kamień szlachetny, ale był czymś więcej niż zwykłym ozdobnym klejnotem. Stanowił bowiem rodzaj urządzenia stworzonego przez pewną, znacznie wyżej niż my rozwiniętą cywilizację, był czymś, co można porównać do szerokopasmowego filtra, umożliwiającego zasilanie Ziemi energią Kosmosu. Bez tego małego, ale znaczącego komponentu, czakram w Rennes-le-Château w niewielkim stopniu spełniał swoje zadanie. Kryształ zaprogramowany przez naszego mistrza ma ponownie przywrócić pełne działanie tego systemu.

– Podobny kryształ złożyliśmy w Krakowie, w Kaplicy Gereona na Wawelu – wtrącił drugi z nieznajomych. To miejsce badał pan wielokrotnie i jak pan wie, działanie wawelskiego czakramu jest niestabilne.

Byłem kompletnie zszokowany tym, co usłyszałem. Skąd przybysze z dalekich Indii mogli wiedzieć o moich badaniach?!

Od czasów, kiedy Apoloniusz z Tyany, reprezentujący również naszą szkołę złożył w rozpadlinach Wawelu talizman, jego działanie znacznie osłabło.

Chciałem spytać czy to możliwe, że pradzieje Wawelu, podobnie jak Rennes-le-Château, związane są również z cywilizacją atlantydzką, ale mężczyzna niezachwianie kontynuował dalej swoją opowieść, nie pozwalając mi na jakiekolwiek pytania. -Następnym celem naszej podróży będzie Waldviertel w Austrii. Tam w naturalnej świątyni Ziemi, na górze Hörmannsberg koło Schrems umieścimy kolejny talizman. Gdy miejsca mocy odzyskają swoje dawne znaczenie, zwiększy się zasilanie pola energetycznego Ziemi. Ludzie powinni szybko zauważyć pozytywne skutki, gdyż stopniowo będą zmniejszać się anomalia klimatyczne i pogodowe, jądro Ziemi stanie się spokojniejsze, coraz rzadziej będą występować trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów, proces zmierzający do odwrócenia biegunów Ziemi zostanie zahamowany. W Rennes-le-Château nasz talizman złożyliśmy w zagłębieniu groty w kamiennej Golgocie, zbudowanej przez księdza Sauniere obok kościoła – powiedział ściszonym głosem rozglądając się, aby upewnić się, że wokół ławki, na której siedzieliśmy nikogo nie ma. – Przywieziony przez nas kryształ został przyklejony specjalnym klejem i zamaskowany kamykami, aby nikt niepowołany nie mógł go odnaleźć.

Nagle usłyszałem odgłosy kroków ludzi, którzy po żwirowej ścieżce powoli oddalali się od miejsca, w którym siedziałem. Mój odmienny stan świadomości, osiągnięty za pomocą medytacji, zniknął. Tak samo jak nagle znikli przybysze z Indii. Rozejrzałem się wokół. Zapadał zmierzch. Zatraciłem poczucie czasu. Spojrzałem nerwowo na zegarek. Nie mogłem pozwolić sobie ani na analizę moich medytacyjnych przeżyć, ani na rozglądanie się za przybyszami z Indii. Za pół godziny odjeżdżał ostatni autobus z Couizy do Carcassonne. Najgorsze, że byłem nadal w samym sercu Rennes-le-Château, ponad 5 km od przystanku autobusowego. Pobiegłem szybko w kierunku parkingu mieszczącego się przy wieży ciśnień ozdobionej znakami Zodiaku. Za szybą ruszającego właśnie samochodu dostrzegłem dwoje ludzi. Pomachałem do nich ręką. Samochód zatrzymał się. Gdy wytłumaczyłem im, że zbyt długo gościłem w tym niezwykłym miejscu, a za pół godziny odjeżdża mój ostatni autobus, zgodzili się mnie podwieźć. Po 20 minutach znalazłem się na przystanku. Wysiadając zauważyłem, że za mną, na tylnej półce bagażowej leżał biały turban. Zupełnie taki sam, jaki nosili dziwni nieznajomi z Indii. Ponadto, zarówno pasażerka, jak i kierowca samochodu, którym podjechałem, mieli na palcach duże, wykonane ze złota pierścienie Atlantów. Siedząc już w autobusie miałem wrażenie, że opuszczam te strony z przeświadczeniem, że niemal wszystko jest tutaj niewyjaśnioną zagadką obejmującą zarówno czasy cywilizacji atlantydzkiej, poprzez sekretne dzieje Celtów, Wizygotów, katarów i templariuszy a na niezwykłych poczynaniach Sauniere’a i jego otoczenia skończywszy. Zrozumiałem także, że znaczna część tajemnic związanych z działalnością księdza Sauniere, musi pozostać jeszcze przez długie lata nierozwiązana.


Fragment pochodzi z książki Leszka Mateli (pod pseudonimem Merlin) – Kod Sauniere’a.